wają wypoczywają Pomyśl
fotografia produktowa opole |Nieruchomości Bielsko |Sok Noni
„wają, wypoczywają. Pomyśl, takie umęczenie, a niby wakacje. Dla mnie to już przygotowanie do obozu koncentracyjnego. Wystarczy postawić paroba z lagą, czy pięciu, dookoła tej plaży i już masz obóz... Albo zamienić to, że chcą, na to, że muszą. Czy jednak chcą... no, to zupełnie nie wiadomo. Uwierzyli, że zdrowo. Słyszą, że „się chodzi" na plażę. Naturalnie, każdy sobie tłumaczy, że on chodzi inaczej, mniej głupio, i że jak ma tę świadomość, to już lepszy. Oni marzą o tyranach!
Nauczyła się tutejszego gestu litości, który tak bawił podróżnych przed dziesiątkami lat wciśnięcie głowy w podkurczone ramiona. (Stendhal zauważył to u mediolańczyków, podobnym ruchem wyrażali współczucie dla kogoś, kto się „ubrudził" — Biedaczek, biedaczek, został konfidentem...)
Ja o turystyce warszawskiej, która jest specjalna i skupia się głównie w mojej dzielnicy, w murach. Opowiadam, jak siedzę w kawiarni i nagle wchodzi siedemdziesiąt pięć osób z przewodnikiem zwiedzanie Starej Warszawy. Kelnerki w czepkach dostają wypieków. Potem zbiorowe wyjście, cisza. Lato, „wuzetki" z kremem. W ciszę zabytku wtacza się szpakowaty pan w kapeluszu, przyzwoity, zażywny, który od progu przemówił — Ludzie, ja chcę kurczaczka! A tu wszędzie krem, wszędzie krem!... Ja chcę ciepłego kurczaczka. Po co mi te bohomolce — rzut oka w stronę kelnerek — a jak nie, to wyjeżdżam! — Panie w czepkach skierowały go do „Bazyliszka", lecz w drzwiach jeszcze się odwrócił i rzekł — Chamy z Grójca.“(9)
miedź |Alveo Smętowo Graniczne |Wyposażenie wnętrz
„wają, wypoczywają. Pomyśl, takie umęczenie, a niby wakacje. Dla mnie to już przygotowanie do obozu koncentracyjnego. Wystarczy postawić paroba z lagą, czy pięciu, dookoła tej plaży i już masz obóz... Albo zamienić to, że chcą, na to, że muszą. Czy jednak chcą... no, to zupełnie nie wiadomo. Uwierzyli, że zdrowo. Słyszą, że „się chodzi" na plażę. Naturalnie, każdy sobie tłumaczy, że on chodzi inaczej, mniej głupio, i że jak ma tę świadomość, to już lepszy. Oni marzą o tyranach!
Nauczyła się tutejszego gestu litości, który tak bawił podróżnych przed dziesiątkami lat wciśnięcie głowy w podkurczone ramiona. (Stendhal zauważył to u mediolańczyków, podobnym ruchem wyrażali współczucie dla kogoś, kto się „ubrudził" — Biedaczek, biedaczek, został konfidentem...)
Ja o turystyce warszawskiej, która jest specjalna i skupia się głównie w mojej dzielnicy, w murach. Opowiadam, jak siedzę w kawiarni i nagle wchodzi siedemdziesiąt pięć osób z przewodnikiem zwiedzanie Starej Warszawy. Kelnerki w czepkach dostają wypieków. Potem zbiorowe wyjście, cisza. Lato, „wuzetki" z kremem. W ciszę zabytku wtacza się szpakowaty pan w kapeluszu, przyzwoity, zażywny, który od progu przemówił — Ludzie, ja chcę kurczaczka! A tu wszędzie krem, wszędzie krem!... Ja chcę ciepłego kurczaczka. Po co mi te bohomolce — rzut oka w stronę kelnerek — a jak nie, to wyjeżdżam! — Panie w czepkach skierowały go do „Bazyliszka", lecz w drzwiach jeszcze się odwrócił i rzekł — Chamy z Grójca.“(9)
miedź |Alveo Smętowo Graniczne |Wyposażenie wnętrz