Siegfriedowi Mullerowi nic spadł
sprzątanie grobów |perfumy |noclegi zakopane
„Siegfriedowi Mullerowi nic spadł włos z głowy. Mimo że Niemiecka Republika Federalna, podobnie jak inne państwa, ratyfikowała w 1954 r. konwencję ONZ w sprawie dochodzenia win i karania zbrodni ludobójstwa. Wtedy, w lutym 1954 r., w wyniku dyskusji nad potrzebą ratyfikowania konwencji Bundestag w podniosłym nastroju i w bardzo uroczystej formie wypowiedział się „przeciwko brutalności wojny". A przewodniczący parlamentarnej frakcji CDU oświadczył „Przystąpienie NRF do konwencji jest ze względu na doświadczenia przeszłości moralną koniecznością". Teraz, wiosną 19(57 r., niektórzy zachodnionicmieccy komentatorzy przypomnieli sobie co prawda
0obowiązującej NRF konwencji, lecz tylko po to, by orzec, że KongoMiillcr — taki, jakim go ukazuje Der lachende Mann — jest... wymysłem komunistycznej propagandy. Jeśli w wystąpieniach tych brano Mullerowi cokolwiek za złe, to jedynie to, iż dał się „zwabić na czerwony lep"...
Trudno się dziwić, że w atmosferze takiego zakłamania
1takiej przewrotności nie znalazło się dla Mullera miejsce na ławie oskarżonych. Nikt go nie tylko nie ścigał, ale nikt mu nawet nie ograniczył prewencyjnie możliwości dalszych peregrynacji po świecie. Wypocząwszy we francuskich Alpach Nadmorskich i odświeżywszy w małym Langen koło Frankfurtu swoje uczucia rodzinne, znów wyruszył do Afryki, osiadając — podobnie jak w r. 1964 — w Unii PołudniowoAfrykańskiej. Nauczony jednak doświadczeniem z dwoma dziennikarzami „ze strefy", przezornie nie dopuszcza teraz do siebie w ogóle żadnych dziennikarzy. Trudno dociec, czym się tam obecnie zajmuje. Być może, że znowu zawiaduje jakimś lokalem, roztaczając szczególną pieczę nad drogimi swojemu podniebieniu trunkami.“(14)
Kopiarki |kominy |części AGD
„Siegfriedowi Mullerowi nic spadł włos z głowy. Mimo że Niemiecka Republika Federalna, podobnie jak inne państwa, ratyfikowała w 1954 r. konwencję ONZ w sprawie dochodzenia win i karania zbrodni ludobójstwa. Wtedy, w lutym 1954 r., w wyniku dyskusji nad potrzebą ratyfikowania konwencji Bundestag w podniosłym nastroju i w bardzo uroczystej formie wypowiedział się „przeciwko brutalności wojny". A przewodniczący parlamentarnej frakcji CDU oświadczył „Przystąpienie NRF do konwencji jest ze względu na doświadczenia przeszłości moralną koniecznością". Teraz, wiosną 19(57 r., niektórzy zachodnionicmieccy komentatorzy przypomnieli sobie co prawda
0obowiązującej NRF konwencji, lecz tylko po to, by orzec, że KongoMiillcr — taki, jakim go ukazuje Der lachende Mann — jest... wymysłem komunistycznej propagandy. Jeśli w wystąpieniach tych brano Mullerowi cokolwiek za złe, to jedynie to, iż dał się „zwabić na czerwony lep"...
Trudno się dziwić, że w atmosferze takiego zakłamania
1takiej przewrotności nie znalazło się dla Mullera miejsce na ławie oskarżonych. Nikt go nie tylko nie ścigał, ale nikt mu nawet nie ograniczył prewencyjnie możliwości dalszych peregrynacji po świecie. Wypocząwszy we francuskich Alpach Nadmorskich i odświeżywszy w małym Langen koło Frankfurtu swoje uczucia rodzinne, znów wyruszył do Afryki, osiadając — podobnie jak w r. 1964 — w Unii PołudniowoAfrykańskiej. Nauczony jednak doświadczeniem z dwoma dziennikarzami „ze strefy", przezornie nie dopuszcza teraz do siebie w ogóle żadnych dziennikarzy. Trudno dociec, czym się tam obecnie zajmuje. Być może, że znowu zawiaduje jakimś lokalem, roztaczając szczególną pieczę nad drogimi swojemu podniebieniu trunkami.“(14)
Kopiarki |kominy |części AGD